Złote wizy, czyli jak oligarchowie zdobywali Zachód

Przez ostatnie dziesięciolecia elity finansowe związane z Kremlem i rządami innych postsowieckich republik lokowały kapitał na Zachodzie. W wielu krajach Unii Europejskiej obowiązywały bardzo liberalne zasady przyjmowania inwestycji ze Wschodu, a także oferowania złotych wiz.
Rosja jest państwem o największej wartości skumulowanego prywatnego bogactwa przechowywanego poza krajem pochodzenia (tzw. offshore wealth) zarówno w kategoriach względnych, jak i bezwzględnych. Filip Novokmet, Thomas Piketty i Gabriel Zuckman w pracy pod tytułem „From Soviets to Oligarchs: Inequality and Property in Russia” wyliczyli jego wartość w 2015 roku na 800 mld dolarów, a raport The Atlantic Council oszacował tę kwotę n,a 920 mld dolarów cztery lata później. Biorąc pod uwagę wielkość PKB Rosji według danych Banku Światowego, to ponad 60 proc. rosyjskiego dochodu narodowego.

Kategoria:

Prawdopodobnie istotna część tej kwoty znajduje się pod kontrolą Władimira Putina i związanego z nim kręgu polityczno biznesowego. To około 10 tys. osób posiadających 12 procent rosyjskich aktywów w różnej postaci. Czyni to Rosję według World Inequality Report, krajem o największych nierównościach ekonomicznych w Europie. Źródłem tego zjawiska jest proces przejmowania państwowego majątku po upadku komunizmu, a czasem także przejmowania prywatnych firm, jak choćby w przypadku Jukos.

Podobna sytuacja występuje w innych państwach postsowieckich. Na przykład w Kazachstanie, gdzie 162 osoby związane z byłym prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem posiadają 55 proc. majątku narodowego. Są to właściciele nieruchomości w Wielkiej Brytanii wartych 530 mln funtów. Z kolei rodziny łączone z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem zakupiły na tamtejszym rynku nieruchomości wyceniane na ponad 400 mln funtów – wynika z opublikowanego niedawno raportu Chatham House po tytułem „UK’s Kleptocracy problem”.

Pralnia samoobsługowa
Przejęte przez kleptokratów środki podlegają trzyetapowemu procesowi legalizacji – ukraść-ukryć-wydać (steal-hide-spend), przedstawionemu w książce Olivera Bullougha „Moneyland”. Poza pierwszą fazą dwie kolejne są w pełni legalne, jednak służą zamazaniu źródła ich pochodzenia. Duża część środków przejęta przez postsowieckie elity była przez lata transferowana przez inwestycje na Cyprze, których wartość w 2013 roku przekraczała wielkość cypryjskiego PKB. Jednak około dwóch trzecich tej kwoty była tylko rejestrowana w cypryjskim systemie finansowym. Wskutek nacisku Międzynarodowego Funduszu Walutowego większość fikcyjnych rachunków została zamknięta, co było warunkiem udzielenia temu państwu pomocy w okresie kryzysu finansowego. Jednak Cypr pozostał jedną z głównych atrakcyjnych przystani dla rosyjskich pieniędzy.

Największa do tej pory wyprana i ujawniona kwota – 2,9 mld dol. – pochodząca z postsowieckich republik związana była ze skandalem zwanym azerbejdżańską pralnią samoobsługową (Azerbeijani loundromat). Proceder został wykryty we wrześniu 2017 roku przez Projekt ds. Ujawniania Zorganizowanej Przestępczości i Korupcji (OCCRP). Realizowany był przez cztery firmy-wydmuszki zlokalizowane w Londynie, które funkcjonowały przez prawie dwa lata. Wyprane środki służyły także do działalności lobbingowej i przekupywania europejskich polityków. Część procesów sądowych dotyczących tej sprawy jeszcze trwa.

Wydawanie przejętych środków było stosunkowo proste i odbywało się często poprzez firmy offshore. Pieniądze szły na luksusowe posiadłości warte setki milionów dolarów jachty i super samochody. Amerykański Departament Sprawiedliwości ujawnił, że dziesięć lat temu córka prezydenta Uzbekistanu nabyła w Wielkiej Brytanii posiadłość za 35,2 mln funtów, a jej światowe portfolio warte było ponad 200 mln funtów. Sumy te pochodziły z wartych 865 mln dol. łapówek, które otrzymała od firm telekomunikacyjnych wchodzących na uzbecki rynek. Pozbyć się pieniędzy można było też lekką ręką dzięki dokonaniu zakupów w prestiżowym domu towarowym Harrods, gdzie żona azerbejdżańskiego bankiera jednorazowo wydała 16 milionów funtów.

Całkowita wartość aktywów posiadanych przez rosyjskich oligarchów będzie bardzo trudna do ustalenia. OCCRP prowadzi specjalne dochodzenie w tym zakresie, a ostatnia ustalona kwota (21.03.22) to 17,5 mld dolarów.

O preferencjach bogatych Rosjan w zakresie lokowania kapitału można się dowiedzieć z badań przeprowadzonych pod koniec 2019 roku przez firmy Tranio i EY wśród 44 specjalistów private banking, kancelarii prawnych i podatkowych obsługujących bogatych klientów. Wynika z nich, że najbardziej preferowanymi zagranicznymi kierunkami do otwierania rachunków bankowych był Cypr i Łotwa, a w dalszej kolejności Szwajcaria, Wlk. Brytania i Malta. Według Marcela Rosnera, prezesa Związku Banków Szwajcarskich, w instytucjach finansowych tego kraju rosyjscy klienci posiadali w 2021 roku aktywa w wysokości przekraczającej 150 mld CHF, to stanowiło ok. 2 proc. wartości aktywów szwajcarskiego sektora bankowego.

Wymienione kraje, poza Łotwą, były też najchętniej wybieranymi rezydencjami podatkowymi. Rosjanie inwestowali głównie w obligacje (79 proc.), nieruchomości (62 proc.), przedsiębiorstwa (41 proc.) a także drogie jachty i samochody oraz metale szlachetne. Jednak trzeba zauważyć, że dane te nie do końca mogą odzwierciedlać rzeczywistość, gdyż tylko 70 proc. rosyjskich zamożnych obywateli deklarowało zgłoszenie posiadania zagranicznych aktywów organom podatkowym w Rosji.

Złote wizy czyli rosyjscy inwestorzy mile widziani
Mechanizmem, który ułatwia lokowanie kapitału o trudnym do ustalenia pochodzeniu są złote wizy, które oferowało do tej pory wiele państw europejskich i nie tylko.

Mechanizmem, który ułatwia lokowanie kapitału o trudnym do ustalenia pochodzeniu są złote wizy, które oferowało do tej pory wiele państw europejskich i nie tylko.
W Wlk. Brytanii funkcjonują one od 2008 roku. Według reżimu wizowego (Tier 1 Investor Visa scheme) obowiązującego od kwietnia 2019 roku inwestycja w wysokości 2 mln funtów umożliwiała uzyskanie statusu rezydenta w Zjednoczonym Królestwie po 5 latach, za wyłożenie 5 mln funtów inwestor otrzymuje prawo do stałego pobytu po upływie 3 lat, a po zainwestowaniu 10 mln po zaledwie 2 latach. Później pojawia się możliwość ubiegania o pełne obywatelstwo. Na Malcie z kolei zainwestowanie 650 tys. euro w rządowy fundusz rozwoju narodowego i 150 tys. euro w zatwierdzone przez rząd instrumenty finansowe daje prawo do pięcioletniej rezydentury na wyspie. Ekwiwalentem może być pięcioletnia inwestycja o wartości 350 tys. euro w nieruchomości, przy czym każdy członek rodziny musi zainwestować dodatkowo min. 25 tys. euro w fundusz rozwoju narodowego. Takie rozwiązania już po roku pozwalają otrzymać maltański paszport, co w praktyce oznacza pełnoprawne obywatelstwo w UE.

Na Cyprze z kolei drogą do statusu lokalnego rezydenta było ulokowanie 2 mln euro w nieruchomości, udziały w firmach działających na wyspie lub zakup jednostek Funduszu Alternatywnego Inwestowania, co zapewniało obywatelstwo zaledwie po pół roku.

Status rezydenta można było zdobyć również przez inwestycje w innych państwach europejskich, jak Bułgaria, Łotwa, Grecja, Francja czy Hiszpania i kilku innych, jednak w tych krajach wymogi nie były już tak liberalne. Unia Europejska podejmowała już kilka razy kroki, aby proceder uzyskiwania złotych wiz ograniczyć lub wręcz go zlikwidować, wskazując że służą one unikaniu opodatkowania. W 2020 roku Komisja Europejska rozpoczęła procedurę naruszeniową wobec Malty i Cypru, obejmującą przypadki nielegalnej sprzedaży obywatelstwa UE. Problem polega jednak na tym, że kwestie wizowe leżą w jurysdykcji państw członkowskich. Na Cyprze takie zasady obowiązywały w latach 2017-2019, kiedy przyznano ponad 1000 złotych wiz obcokrajowcom w zamian za dokonane przez nich inwestycje, nie stosując praktycznie żadnych innych kryteriów. Rząd Cypru pod presją UE co prawda zawiesił przyjmowanie nowych wniosków, ale do połowy 2021 r. pozytywnie rozpatrzył jeszcze 28 proc. z 1413 już złożonych wcześniej aplikacji wizowych.

Na Malcie można było otrzymać obywatelstwo, nawet wynajmując nieruchomość, a do tego wystarczył czasem zaledwie dzień pobytu na wyspie. W marcu wygaszenie przywilejów wizowych do roku 2025 postulował Parlament Europejski. To może napotkać na opór niektórych państw, bo z danych Transparency International wynika, że przez ostatnie 10 lat państwa UE dzięki złotym wizom pozyskały inwestycje wartości ok. 25 mld euro. Najwięcej złotych wiz w Europie przyznano jednak nie Rosjanom a Chińczykom, którzy w niektórych krajach byli beneficjentami nawet połowy z nich, a całkowita liczba osób, które otrzymały te przywileje może przekraczać nawet 130 tysięcy.

Pomoc w uzyskaniu wiz, legalizacji kapitału i dokonywaniu inwestycji oferuje wiele firm, kancelarii prawnych, pośredników i agentów, którzy tworzą również w rajach podatkowych wielopoziomowe firmy wydmuszki, dzięki którym można ukryć rzeczywistych inwestorów. Nierzadko są to przedstawiciele rosyjskich elit finansowych. O udział w tym procederze oskarżane były takie banki jak HSBC, Deutsche Bank czy Danske Bank, który w 2018 roku znalazł się w centrum skandalu, który polegał na wyprowadzeniu miliardów dolarów z Rosji i byłych republik radzieckich.

Pomoc w uzyskaniu wiz, legalizacji kapitału i dokonywaniu inwestycji oferuje wiele firm, kancelarii prawnych, pośredników i agentów, którzy tworzą również w rajach podatkowych wielopoziomowe firmy wydmuszki, dzięki którym można ukryć rzeczywistych inwestorów.
Działalność Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych ujawniła kilkadziesiąt podmiotów, które pomagały rosyjskim oligarchom wyprowadzać i lokować kapitał za granicą. Hiszpański dziennik El Pais przeanalizował inwestycje 40 rosyjskich rekinów finansjery w Europie. Z ustaleń gazety wynika, że posiadali oni 45 rezydencji o wielomilionowej wartości, m.in. na Lazurowym Wybrzeżu, Sardynii, w Szwajcarii i Monako, 16 jachtów i 10 samolotów. Dodatkowo dokonali 13 inwestycji w różne przedsiębiorstwa i utrzymywali kontakty z 27 firmami offshore, które umożliwiały łatwe i dyskretne przenoszenie kapitału do różnych miejsc na świecie.

Londongrad, czyli Moskwa nad Tamizą
Londongrad to tytuł dostępnej również po polsku sensacyjnej książki pokazującej w jaki sposób brytyjska stolica stała się centrum rosyjskich nowych elit i finansowego półświatka. Nazwa jest tak przekonująca, że można ją spotkać w oficjalnych brytyjskich analizach i dokumentach. Transparency International zidentyfikowała w Zjednoczonym Królestwie nieruchomości warte 1,6 mld funtów, posiadane przez Rosjan podejrzanych o przestępstwa finansowe. Ulokowane są one w prestiżowych i najdroższych dzielnicach metropolii jak Knightsbridge, Belgravia czy Canary Wharf. Ale z pewnością to tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem, stosując wyrafinowane wehikuły inwestycyjne, własność można zanonimizować. Takich „niczyich” nieruchomości jest w Wlk. Brytanii ponad 87 tysięcy – podaje BBC. Z ujawnionych w 2021 roku przez Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych Pandora Papers wynika, że ich prawnymi właścicielami jest ok. 700 spółek offshore.

Od 2008 roku brytyjskie Home Office przyznało prawie 13 tysięcy złotych wiz, 33 proc. z nich przypadło obywatelom Chin, a prawie 20 proc. Rosji. Bogatych Rosjan witano z otwartymi ramionami, nie pytając o źródła pochodzenia kapitału. Stali się dobroczyńcami różnych wydarzeń, uniwersytetów oraz organizacji charytatywnych i kulturalnych, donatorami partii politycznych, w tym konserwatywnej, która otrzymała przynajmniej 3,5 mln funtów, klientami firm inwestycyjnych i PR, także agencji nieruchomości, którym płacili ponadstandardowe stawki, wreszcie właścicielami uwielbianych przez kibiców klubów piłkarskich, jak Chelsea. Wiele rosyjskich firm mogło też zdobywać środki poprzez londyńską giełdę. Z raportu przygotowanego w 2020 roku dla Komisji ds. Wywiadu i Bezpieczeństwa brytyjskiego parlamentu pod lakonicznym tytułem „Rosja” wynika, że liberalnej polityce wizowej towarzyszyło dążenie do promowania zasad prawa oraz transparentności i cywilizowania rosyjskiego biznesu.

Jednak stało się coś zupełnie odwrotnego. Rosyjskie interesy przeniknęły głęboko w sfery brytyjskiego establishmentu i biznesu, czyniąc go pralnią dla kapitału wątpliwego pochodzenia. Jednocześnie rosyjskie inwestycje zyskiwały poklask społeczny, czego przykładem jest wsparcie kibiców dla Romana Abramowicza już po inwazji na Ukrainę.

Catherine Belton, autorka wydanej dwa lata temu książki: „Putin’s People: How the KGB Took Back Russia and Then Took the West” twierdzi, że Kreml dokładnie planował, w jaki sposób zyskać akceptację dla rosyjskich działań w brytyjskim społeczeństwie, znanym z pasji do futbolu. Jednocześnie krytyka działań rosyjskich oligarchów była trudna, bo gotowi byli wydawać olbrzymie kwoty na prawników broniących ich reputacji. W 2014 roku szacowne wydawnictwo Cambridge University Press nie zdecydowało się, mimo pozytywnych recenzji, na publikację książki Karen Dawisha pt. „Putin”Kleptocracy: Who Owns Russia?”. Książka ukazała się w USA. Jednocześnie uciszano lub eliminowano krytyków lub wrogów Kremla jak Aleksander Litvinienko. Według danych BuzzFeed News rosyjskie służby i mafie mogły stać za śmiercią przynajmniej 14 niewygodnych osób w Wlk. Brytanii. Widać więc, że zamiast ugruntowywać zasady demokracji i rządów prawa, brytyjski program wizowy przyczynił się do ich podważenia – wynika z raportu „Rosja” dla brytyjskiego parlamentu.

Dubaj zamiast Londynu i Zurichu
Brytyjski program złotych wiz został zawieszony 17 lutego, a więc jeszcze przed wojną w Ukrainie z uwagi na „konieczność przeciwdziałania nielegalnym przedsięwzięciom finansowym i oszustwom” – poinformowało Home Office, a dwa tygodnie później londyńska LSE zawiesiła notowania rosyjskich spółek. Programy wizowe dla inwestorów z Rosji, Białorusi i Ukrainy zawieszono także w takich państwach jak: Portugalia, Grecja, Malta, Hiszpania, a także na niektórych wyspach karaibskich jak Granada.

Brytyjski program złotych wiz został zawieszony 17 lutego, a więc jeszcze przed wojną w Ukrainie z uwagi na „konieczność przeciwdziałania nielegalnym przedsięwzięciom finansowym i oszustwom” – poinformowało Home Office, a dwa tygodnie później londyńska LSE zawiesiła notowania rosyjskich spółek.
Jednak do przejęcia roli bezpiecznej przystani dla rosyjskiego kapitału aspiruje Dubaj. Emirat w 2018 roku wprowadził program złotych wiz, który przyznaje inwestorom prawo pobytu nawet przez 10 lat. Inwestycje o równowartości 204 tys. dolarów przekładają się na korzystanie z tego prawa przez 3 lata.

Z rozwiązania tego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) korzysta część z przebywających tam 40 tys. Rosjan i 15 tys. Ukraińców, ale osób mówiących po rosyjsku pochodzących z byłych republik radzieckich jest więcej. ZEA w ostatnich latach stały się bardziej prorosyjskie, również z uwagi na rolę Moskwy w zwalczaniu islamskiego ekstremizmu, a w głosowaniu w ONZ powstrzymały się w głosowaniu rezolucji potępiającej inwazję w Ukrainie. Jednak miejscowe banki, choć stają się beneficjentami relokowanego z Londynu i Szwajcarii kapitału, zachowują się dość ostrożnie, a niektóre z nich nie przyjmują rosyjskich aktywów w zarządzanie i nie otwierają rachunków dla środków pochodzących z lokalizacji objętych sankcjami. Cześć z nich doświadczyła już bowiem wcześniej zachodnich sankcji w związku z nierespektowaniem embarga w odniesieniu do transakcji z Iranem i Sudanem – wskazuje Reuters.

Utworzona w 1989 r. z inicjatywy państw G-7 Grupa Specjalna ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy (FATF) umieściła w marcu ZEA na liście obserwacyjnej. To sygnał ostrzegawczy dla rodzącego się w Emiratach sektora zarządzania aktywami o wartości ponad 600 mld dol. mającego długofalowo ambicje konkurowania ze Szwajcarią. Istnieją jednak alternatywne kanały transferu środków za pomocą rynku kryptowalut i nieformalnego systemu przekazów pieniężnych hawala.

Poza Dubajem możliwości relokowania rosyjskiego kapitału ciągle jest sporo. Mogą to być Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Malediwy, Kajmany czy Mauritius. Rośnie zainteresowanie otwieraniem rachunków bankowych i inwestycjami w aktywa w Serbii. Przez system bankowy tego kraju można przekierować kapitał na inne rynki lub wykorzystać do tego byłe republiki radzieckie jak choćby Kazachstan. Pozostaje też powrotny transfer kapitału do Rosji, która go bardzo teraz potrzebuje.

Jak donosi Bloomberg potentaci przemysłu stalowego Victor Rashnikow i Aleksy Mordashow zdążyli przesunąć do ojczyzny z Cypru kilka miliardów dol., a rosyjskie Ministerstwo Finansów ogłosiło abolicję podatkową dla powracającego kapitału, który zostanie zwolniony z opodatkowania. Wielu oligarchom pomaga też fakt, że dysponują paszportami więcej niż jednego kraju. Mają więc ciągle sporo możliwości, aby zmniejszyć wpływ międzynarodowych sankcji na stan swoich aktywów.

Recenzje

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Złote wizy, czyli jak oligarchowie zdobywali Zachód”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

INFOLINIA PL